Pamiętam, jak siedziałam przy stoliku w pokoju i w ciągu 5 minut podjęłam decyzję o nowym życiowym wyzwaniu. Potem było kilka formalności, sekretariat, lekarz medycyny pracy i oczekiwanie na pierwsze zajęcia. I myślałam tylko, że może te moje marzenia jakieś mało ambitne są, że do takiej szkoły to pewnie się idzie, jak się nie zdało matury i nie ma się pojęcia, co z życiem zrobić, ale tak naprawdę to doczekać się nie mogłam, by zobaczyć, jak to wszystko wygląda.
Dobrze, że miałam trochę negatywne podejście, bo lubię być pozytywnie zaskakiwana.