Marzenia o naszym ślubie mam dość klarowne. Część z nich uda się spełnić, realizację pozostałych trzeba będzie zostawić na inne okazje. Mam w głowie i w zeszycie kompletną listę roślin, które chcę zobaczyć w swoim bukiecie ślubnym, mam wizję prostego tortu z zabawnym topperem, mam mniej więcej przemyślaną aranżację sali weselnej. Schody zaczynają się w momencie, kiedy z roli organizatorki przyjęcia muszę wejść w rolę panny młodej i pomyśleć o tym, jak zaaranżuję samą siebie: od stóp do głów. O ile z fryzurą problemów mieć nie będę, bo wystarczy, że wetrę we włosy trochę utrwalających specyfików, o tyle sen z powiek spędza mi wybór odpowiedniej sukienki. Dlaczego mam taki problem z wyborem sukni ślubnej?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksje. Pokaż wszystkie posty
19 sierpnia 2016
24 czerwca 2016
Jak nie przegrać życia
Czasami człowiek czuje się, jakby po prostu przegrał pewne części gry zwanej życiem. Oto ja, dziewczę mądre po szkodzie, będę się wymądrzać. Na własnych błędach nauczona poinstruuję Cię, jak nie przegrać życia.
29 kwietnia 2016
Co u mnie? Nie żyję
Kilka lat temu byłam okropnie siebie niepewna. Myślałam, że się wyleczyłam całkiem z tej dolegliwości, niestety było to zwykłe zaleczenie. Są nawroty.
17 sierpnia 2015
Kiedy pasja staje się pracą
Piszesz świetne teksty na blog. Robisz biżuterię, szydełkujesz, dziergasz na drutach, nieobcy Ci beading. Odprężasz się, kupując wykrojniki do maszynki, bo wpadły Ci do głowy nowe pomysły na kartki. Jest fajnie. Tworzysz gdzieś pomiędzy zajęciami na uczelni, może nocami, gdy dziecko już zaśnie, a może po pracy, jeśli masz czas. Jesteś człowiekiem tysiąca pasji. Pracujesz na etacie? Wtedy marzysz o pracy na swoim. Nie pracujesz wcale? Chcesz mieć działalność, żeby - oprócz chwalenia się swoimi wytworami na fejsbuku - móc je sprzedawać. Marzysz o tym, żeby Twoja pasja stała się pracą. A gdy szukasz pracy i koleżanki z roku polecają Ci odzieżowe sieciówki, bo tam elastyczny grafik - Ty spoglądasz na małe pracownie biżuterii. I wzdychasz.
31 maja 2015
Idź już sobie, maju
Denerwujesz mnie, maju. Idź już. Idź już, wiosno. Kochałam cię, nie chcę cię. Nie chcę cię, nie chcę cię znać. Idź sobie. A lubiłam cię przecież bardzo. Maju, napisałam o tobie wiersz, przeczytaj i idź sobie.
04 maja 2015
Migawki z kwietnia: gdzie ja byłam tyle czasu?!
Nie pisałam na blogu ponad miesiąc. Co się ze mną działo? Czym byłam tak zajęta? Już spieszę z wyjaśnieniami...
Otóż nie byłam zajęta zupełnie niczym. Leniłam się okropnie przez większość czasu.
Jestem ostatnio straszliwie zrezygnowana. Trudno jest mi wyściubić nos poza kołdrę. Siedzę, lenię się. Brakuje mi jakichś bodźców. Rozsądek powiedziałby: halo magisterkę masz do napisania, taki bodziec nie wystarcza? - ale... to nie mój rozsądek. I nie moje bodźce.
31 marca 2015
29 marca 2015
Zmień czas na wiosnę
Od lat przy każdej zmianie czasu słychać te same dyskusje: że bez sensu, że to w niczym nie pomaga, że pogarsza samopoczucie... czyżby?
19 lutego 2015
Świat inspiruje. Linie
Byłam dziś na spacerze. Powolnym, niby zimowym, choć gdyby nie brak liści na drzewach, dałabym sobie wmówić, że to wczesna jesień, albo chociaż wiosna. I po raz kolejny zdałam sobie sprawę, jak wiele piękna jest dokoła. Bo Wy wiecie, że inspiracje czają się nie tylko na Pintereście, prawda?
17 lutego 2015
Blaszany przystanek
Tutaj wszystko się ze sobą miesza. Potrzeby młodych, zasiedzenie starych, nieporadność władz. Tu chwalimy się zielenią, by potem wyciąć drzewa i wylać beton na całej powierzchni rynku. Tutaj cieszę się, że jestem u Mamy, a jednocześnie tęsknię za swoimi przyzwyczajeniami. Tutaj mamy amerykańskich pilotów i stawiamy wiaty przystankowe z blachy falistej.
Witajcie w Łasku.
27 stycznia 2015
Jak zawalić sesję? Poradnik ilustrowany
Poradnik ilustrowany skierowany do studenckiej części widowni.
Niektórzy sesję już zaczęli, podobno są i tacy szczęśliwcy, którzy jeszcze nie zaczęli, a już skończyli, inni dopiero mają przed sobą to magiczne zjawisko. Jak zawalić sesję? Radzę Wam ja, mistrzyni lenistwa, prokrastynacji i niekonsekwencji, doświadczona studentka piątego roku.
24 stycznia 2015
Doceniasz detale? czyli skąd się bierze mój optymizm
Z reguły jestem pozytywnie nastawiona do życia. Wierzę w moc uśmiechu i dobrego nastroju. Często w rozmowie na żywo marudzę - na pogodę, na zmęczenie, na obowiązki - ale to wynika z mojej walki z introwertyzmem. Kiedy wolałabym nie gadać, a wiem, że pogadać wypada - to marudzenie jest pierwszym, co przychodzi mi do głowy. Jakoś tak automatycznie.
17 grudnia 2014
Nie zrozum mnie źle... - wyznania introwertyczki
![]() |
| 1, 2 |
Czasami myślę o tym, jak bardzo przełomowe były dla mnie ostatnie 2-3 lata. Poznałam siebie, polubiłam siebie i przestałam się wstydzić swojej osobowości. I czuję się szczęśliwa w swojej skórze.
Ten post powinni przeczytać przede wszystkim ci, którzy znają mnie osobiście i którzy myślą, że swoim częstym milczeniem ich ignoruję; którzy sądzą, że nie cieszę się, kiedy coś pięknego od nich dostaję. Nie zrozumcie mnie źle...
15 grudnia 2014
O słuszności spontanicznej decyzji
Pamiętam, jak siedziałam przy stoliku w pokoju i w ciągu 5 minut podjęłam decyzję o nowym życiowym wyzwaniu. Potem było kilka formalności, sekretariat, lekarz medycyny pracy i oczekiwanie na pierwsze zajęcia. I myślałam tylko, że może te moje marzenia jakieś mało ambitne są, że do takiej szkoły to pewnie się idzie, jak się nie zdało matury i nie ma się pojęcia, co z życiem zrobić, ale tak naprawdę to doczekać się nie mogłam, by zobaczyć, jak to wszystko wygląda.
Dobrze, że miałam trochę negatywne podejście, bo lubię być pozytywnie zaskakiwana.
27 października 2014
14 października 2014
Nigdy nie miałam idola
Temat zaproponowany dziś przez Ulę przypomniał mi te wszystkie godziny wychowawcze w podstawówce i gimnazjum, te wszystkie godziny katechezy, lekcje języka polskiego, kiedy padało pytanie nauczyciela: kto jest twoim idolem?
A ja wtedy tak bardzo chciałam przespać najbliższe 45 minut...
23 września 2014
Za co kocham Szczecin (jesienią)
O ile mnie pamięć nie myli, do Szczecina wprowadziliśmy się 11 września 2010 roku. Minęły więc cztery lata, a to miasto wciąż mnie zachwyca, wciąż zaskakuje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















